Esquire Theme by Matthew Buchanan
Social icons by Tim van Damme

18

Dec

Bezpieczeństwo świątecznych podróży

Nawet bez patrzenia w statystyki można przekonać się, że nie dla wszystkich czas świąt będzie szczęśliwy. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że większość wypadków zawdzięczamy nieodpowiedzialności lub mówiąc wprost- głupocie kierowców. Policjanci już teraz apelują o szczególną ostrożność, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że tegoroczne święta mogą okazać się czarniejsze niż zwykle- ciepłe dni niestety nie przekładają się na temperaturę nocą i każda ilość wilgoci zamarza, zamieniając pas ruchu w wielkie lodowisko, a większość kierowców jeszcze nie wymieniła opon na zimowe.

Odkąd upowszechniły się nawigacje satelitarne, w odstawkę poszły też mapy, a to nie pozostaje bez znaczenia: utknąwszy w korku lub wjechawszy w nie tę drogę, w którą należy, próbujemy później nadgonić stracony czas. Niestety takie pogonie za straconym czasem kończą się często tragicznie. Nie bez winy są również piesi, który także poza miastem poruszając się po poboczu nie korzystają z elementów odblaskowych. Przy obecnej pogodzie taka przechadzka jest bardziej ryzykowna niż rosyjska ruletka.

Dlatego pozwolę sobie przyłączyć się do apelu: jedźmy ostrożnie. Wyśpijmy się przed wyjazdem i nie dajmy się ponieść rutynie. Nawet najlepszym kierowcom zdarzają się błędy, a przy zwiększonym ruchu są one szczególnie groźne. Wybierając się w dłuższa podróż weźmy nie tylko termos ciepłej kawy i drobne na posiłek, ale także spory zapas cierpliwości i życzliwości oraz wyrozumiałości. Może dzięki temu więcej nas wróci ze świąt całych i zdrowych.

19

Nov

Powodów, dla których nie wymieniamy opon na zimowe jest wiele, ale generalnie wszystkie można sprowadzić do wspólnego mianownika: głupoty, albo nieodpowiedzialności, co w zasadzie na jedno wychodzi. Kiedy jednak już zmądrzejemy, może się okazać, że nie mamy gdzie podziać się z czterema sporymi oponami, które na dodatek pachną, delikatnie mówiąc, niezbyt atrakcyjnie.
Rozwiązaniem może być przechowalnia opon. Z reguły można opony, a nawet całe koła, przechowywać w punkcie wymiany, zazwyczaj jest tam dość miejsca. Żeby nasze letnie opony przez zimę nie straciły swojej elastyczności i odporności, muszą być przechowywane w odpowiednich warunkach, dlatego piwnice czy część garaży to nie najlepszy pomysł. Przechowalnie opon to często dość pokaźnych rozmiarów hale, w których opon takich jak nasze może zmieścić się ogromna ilość. Przy tym warto wspomnieć, że opony są tam przechowywane równo poustawiane albo rozwieszone, dzięki czemu przez zimę nie odkształca się i nie zmurszeją. Zimowe nie sprawiają aż takiego problemu, ponieważ są z definicji twardsze, ale jeśli chcemy to oczywiście możemy poszukać też firmy, która przechowa nasze zimowe opony w lecie.
Widać więc jasno, że wymówka o braku miejsca na letnie opony to czysta abstrakcja. Ostatecznie przechowalnie opon to jeden z tych obowiązków, na które po prostu trzeba mieć odłożone trochę grosza, jak na ubezpieczenie, czy się to komu podoba, czy nie. A zimowe opony to konieczność i wymóg oraz wyraz zdrowego rozsądku i dojrzałości właściciela samochodu.

Powodów, dla których nie wymieniamy opon na zimowe jest wiele, ale generalnie wszystkie można sprowadzić do wspólnego mianownika: głupoty, albo nieodpowiedzialności, co w zasadzie na jedno wychodzi. Kiedy jednak już zmądrzejemy, może się okazać, że nie mamy gdzie podziać się z czterema sporymi oponami, które na dodatek pachną, delikatnie mówiąc, niezbyt atrakcyjnie.

Rozwiązaniem może być przechowalnia opon. Z reguły można opony, a nawet całe koła, przechowywać w punkcie wymiany, zazwyczaj jest tam dość miejsca. Żeby nasze letnie opony przez zimę nie straciły swojej elastyczności i odporności, muszą być przechowywane w odpowiednich warunkach, dlatego piwnice czy część garaży to nie najlepszy pomysł. Przechowalnie opon to często dość pokaźnych rozmiarów hale, w których opon takich jak nasze może zmieścić się ogromna ilość. Przy tym warto wspomnieć, że opony są tam przechowywane równo poustawiane albo rozwieszone, dzięki czemu przez zimę nie odkształca się i nie zmurszeją. Zimowe nie sprawiają aż takiego problemu, ponieważ są z definicji twardsze, ale jeśli chcemy to oczywiście możemy poszukać też firmy, która przechowa nasze zimowe opony w lecie.

Widać więc jasno, że wymówka o braku miejsca na letnie opony to czysta abstrakcja. Ostatecznie przechowalnie opon to jeden z tych obowiązków, na które po prostu trzeba mieć odłożone trochę grosza, jak na ubezpieczenie, czy się to komu podoba, czy nie. A zimowe opony to konieczność i wymóg oraz wyraz zdrowego rozsądku i dojrzałości właściciela samochodu.

17

Oct

Brawura, kultura i użytkownicy dróg

Wielu kierowców narzeka na brawurę motocyklistów, a potem z wyższością słucha informacji o kolejnym, który poniósł śmierć na drodze. Faktem jest, że brawura często ma właśnie dwa kółka, ale i kierowcy nie są bez winy. Zgoda, że motocyklista nie powinien przeciskać się między dwoma sznurkami samochodów, ale tym bardziej kierowcy nie powinni złośliwie mu tego przejazdu w ostatniej chwili blokować. A i wymuszenia pierwszeństwa na motocyklistach są normą. W Polsce zresztą kultura jazdy jest nie to że niska, ale wręcz często zerowa i prawo większego zastępuje często sygnalizację świetlną.

Absolutnie nie zamierzam tu bronić jazdy w mieście na jednym kole, czy nawet na dwóch, ale grubo ponad setką. Tylko pytanie, czy kierowcy samochodów zachowują się lepiej? Może fakt, na jednym kole nie pojedzie, ale prędkość? Przekraczana notorycznie bez poszanowania prawa nie tylko motocyklistów, ale także rowerzystów czy pieszych.

Po raz kolejny zresztą okazuje się, że najłatwiej jest nam narzekać na błędy innych, ale często to my sami powodujemy zagrożenie dla bezpieczeństwa- nie włączając kierunkowskazów, przekraczając prędkość, przejeżdżając na czerwonym świetle- każda z tych sytuacji niesie ze sobą śmierć i tylko nie ma statystyk, ile osób dziennie cudem unika śmierci spowodowanej przez kierowców, którzy zapatrzeni w tego „obrzydliwego motocyklistę” z przodu, sami łamią połowę istniejących przepisów.

Na brak miejsca

Choć w Polsce na jedną osobę przypada zdecydowanie więcej niż jeden samochód, w statystycznym samochodzie jedzie jedna osoba. Ten paradoks jest główną przyczyną tłoku na Polskich drogach. Winne nie są kiepskie drogi, niska przepustowość skrzyżowań czy powolni rowerzyści, choć i wszystko to ma na pewno swój wkład. Wystarczy na kilka dni odwiedzić Szwecję, Finlandię albo Norwegię- kraje o dużej kulturze jazdy i gęstości dróg porównywalnej albo i mniejszej od gęstości dróg w Polsce. Tam również na jednego mieszkańca wypada więcej niż jeden samochód, ale statystycznie w jednym samochodzie jadą prawie trzy osoby.

Dopóki będziemy jeździć „solo” nie ma co liczyć na rozładowanie korków. W internecie pełno jest obrazów, które mają porównać, ile miejsca potrzeba do przewiezienia określonej ilości osób za pomocą różnych środków transportu. Jeśli zamiast osiemnastu metrów, czyli długości przegubowego autobusu (który, nawiasem mówiąc, może zabrać prawie stu pięćdziesięciu pasażerów) wolimy sznur samochodów długi na kilkadziesiąt do stu metrów (przy założeniu, że ustawimy je na dwóch pasach) to nie dziwota, że musimy się cisnąć jak sardynki w puszce.

Oczywiście zawsze są sytuacje, w których trzeba się gdzieś szybko przemieścić, ale to nie jest podróż do pracy, do której w każdym dużym mieście dałoby się dojechać szybciej komunikacją miejską (zwłaszcza, gdyby usunąć z drogi samochody, które nie są do niczego potrzebne). I tak samo- dłuższą podróż można spokojnie odbyć komfortowym autobusem- tak przecież robi się na całym świecie.

24

Sep

Po co podnoszenie kar?

Za nami kolejna podwyżka mandatów, w przygotowaniu jest rozporządzenie ministra, które ma podnieść wartość punktową wykroczeń, w niektórych przypadkach nawet czterokrotnie. Eksperci jednak są podzieleni co do oceny skuteczności tych działań. Wielu z nich podkreśla, że podniesienie kar nie stanowi rozwiązania, dopóki nie będzie skutecznych mechanizmów umożliwiających pełną egzekucję nakładanych grzywien. Najczęściej jednak podnoszonym argumentem jest konieczność zmiany mentalności, a tej wymóc się przepisowo zwyczajnie nie da. Pewne jest, że kierowcy znów zaczną narzekać na wysokość mandatów, choć- także jak zwykle- nie zauważą swojej winy. A przecież warto wspomnieć, że KRD i tak nie jest specjalnie surowy, bo mandaty w stosunku do pensji na przykład w Niemczech są kilkakrotnie wyższe, ściągalność kar znacznie większa, a i odpowiedzialność kierowców nie podlega porównaniu. Do tego dochodzi także kontrowersyjny zapis o tolerancji przekroczenia prędkości w granicach aż dziesięciu kilometrów na godzinę. W praktyce oznacza to, że prędkość w terenie zabudowanym nie jest ograniczona do pięćdziesięciu kilometrów na godzinę, ale do sześćdziesięciu. Dziwią tez naiwne tłumaczenia KGP, która twierdzi, że podniesienie prędkości na autostradach jest „przywilejem dla najlepszych kierowców”. Nadmiernym optymizmem tryska rzecznik prasowy twierdzący, że ci gorsi będą trzymali się zdrowego rozsądku. Zagadnienie jest bardziej złożone niż się to z początku mogłoby wydawać, bo każda ze stron ma w tym sporze swoje racje, a prawda jak zwykle leży pośrodku.

Tuning a tuning

Tuning samochodów jest dość powszechnie uważany za sposób na znaczące zwiększenie mocy, maksymalnej prędkości lub przyspieszenia. Niestety bardzo rzadko bierze się pod uwagę najważniejszy aspekt zmiany parametrów samochodu, czyli potencjalny wzrost bezpieczeństwa czy komfortu jazdy. Tuning, głównie dzięki młodzieńcom z BMW, kojarzy się raczej z niszczeniem samochodów, choć niszczenie, w przeciwieństwie do tych modyfikacji można uznać za sztukę.

Warsztaty zajmujące się profesjonalnym tuningiem są dość nieliczne, ponieważ większość nastawiła się właśnie na kiepskiej jakości efekciarstwo, które cieszy się największym wzięciem wśród młodszego pokolenia kierowców. Wśród tych bardziej dojrzałych dominuje, słuszny skądinąd, pogląd, że więcej mocy można uzyskać przez wymianę filtrów (nawet do pięciu procent), a nie przez doczepienie olbrzymiego spoilera albo gigantycznego, niepraktycznego progu. Jednocześnie w ten sposób poprawia się wydajność samochodu, osiągi, komfort jazdy i bezpieczeństwo. Znacznie więcej korzyści to jednak tylko nieznaczny wzrost ceny. Plastikowe nakładki na pedały albo tandetna gałka dźwigni zmiany biegów zawsze będzie mniejszym wydatkiem niż zestaw filtrów, albo wymiana oleju, ale to właśnie drugie rozwiązanie ma większe znaczenie i daje odczuwalny efekt.

22

Aug

Kulturalne zachowanie na drodze ma wiele dobrych stron. Oczywiście najważniejszą z nich jest pokazanie, że nie jesteśmy chamami i prostakami, ale akurat tym nie zajmuje się wielu kierowców, którzy nie za wiele dają za swoją opinię, byle szybciej dotrzeć do celu. Tego w zasadzie nawet nie powinienem komentować. Z drugiej jednak strony, szybciej jest, kiedy jest się uprzejmym na drodze. Zwykła jazda na suwak zmniejsza prawdopodobieństwo powstania zatoru drogowego o sześćdziesiąt procent. Badania dowodzą także, że w otoczeniu uprzejmych kierowców jeździmy bezpieczniej i rzadziej stajemy się ofiarami wypadków. Proszę, ile można osiągnąć migając światłami za wpuszczenie na suwak. Uprzejmi kierowcy są po prostu ostrożniejsi. Dokładnie tak samo na drodze szybkiego ruchu- zjazd na pas dla wolniejszych pojazdów, żeby dać się wyprzedzić nic nie kosztuje, a zwiększa bezpieczeństwo manewru i dla obu pojazdów, a przy okazji także dla ewentualnych kierowców nadjeżdżających przeciwległym pasem. Pewne zachowania nie są wpajane na kursie prawa jazdy, uczy ich dopiero praktyka, ale kultura jest czymś, co powinniśmy mieć we krwi także na drodze- najlepiej zamiast alkoholu.

Kulturalne zachowanie na drodze ma wiele dobrych stron. Oczywiście najważniejszą z nich jest pokazanie, że nie jesteśmy chamami i prostakami, ale akurat tym nie zajmuje się wielu kierowców, którzy nie za wiele dają za swoją opinię, byle szybciej dotrzeć do celu. Tego w zasadzie nawet nie powinienem komentować. Z drugiej jednak strony, szybciej jest, kiedy jest się uprzejmym na drodze. Zwykła jazda na suwak zmniejsza prawdopodobieństwo powstania zatoru drogowego o sześćdziesiąt procent. Badania dowodzą także, że w otoczeniu uprzejmych kierowców jeździmy bezpieczniej i rzadziej stajemy się ofiarami wypadków. Proszę, ile można osiągnąć migając światłami za wpuszczenie na suwak. Uprzejmi kierowcy są po prostu ostrożniejsi. Dokładnie tak samo na drodze szybkiego ruchu- zjazd na pas dla wolniejszych pojazdów, żeby dać się wyprzedzić nic nie kosztuje, a zwiększa bezpieczeństwo manewru i dla obu pojazdów, a przy okazji także dla ewentualnych kierowców nadjeżdżających przeciwległym pasem. Pewne zachowania nie są wpajane na kursie prawa jazdy, uczy ich dopiero praktyka, ale kultura jest czymś, co powinniśmy mieć we krwi także na drodze- najlepiej zamiast alkoholu.

Przegląd na zimę

Przegląd przed zimą jest ważną czynnością. Tak samo, jak nie powinno się pomijać przeglądu technicznego przed wyjazdem na wakacyjne wojaże, tak samo nie powinno się zapominać o przygotowaniu pojazdu do wymagającego najwyższej sprawności sezonu zimowego. To właśnie zimą, nawet jeździmy mniej, nasz samochód dostaje porządnie w kość. Zima też gwarantuje fatalne warunki jazdy, trzeba więc mieć absolutną pewność, że wszystkie podzespoły będą pracowały jak należy. Taki przegląd to koszt około stu złotych na dobrej stacji. Czasem jednak można załapać się na taką czy inna promocję i wykonać przegląd nawet za darmo. Wielu kierowców wychodzi z błędnego założenia, że skoro samochód jeździ, to znaczy że działa poprawnie. Być może, ale jest też taka opcja, że jeden z podzespołów nie wytrzyma zimy, a dobrze by było, gdyby awaria nie nastąpiła w czasie jazdy, bo wtedy zimno będzie naszym najmniejszym problemem. Stacje obsługi promują ideę przeglądów technicznych, zarabiając na nich stosunkowo niewiele. Zawsze też można, po wykonaniu przeglądu, zrezygnować z naprawy i wykonać ją samodzielnie, ale sensowność takiego postępowania jest, delikatnie mówiąc, wątpliwa. Tak czy siak jednak- przegląd to dobry pomysł.

19

Jul

Zloty samochodowe

Od maja, czasem od kwietnia do października trwa sezon na zloty miłośników samochodów. Tematyka jest naprawdę dowolna: od bitych i katowanych, najczęściej wioch-tuningowanych BMW na toruńskiej majówce z BMW, przez najróżniejsze modele i wersje Volkswagenów na Krakowskiej GarboJamie po odpicowane na błysk zabytkowe Mercedesy na zjeździe w Warszawie.

Każdy zlot, czy może raczej zjazd, jest okazją do spotkania miłośników marki czy modelu, ale także od razu miejsce spotkania zamienia się w mini giełdę, gdzie często można kupić samochód i to zadbany, bo większość samochodów na zlotach, nawet jeśli oszpecona nieudolnym tuningiem, jest zadbana i przygotowana do jazdy. Zloty to także świetne miejsce, żeby nauczyć się czegoś nowego, poznać historię modelu, a często także jego legendę, bo wiele ze zlotowych pojazdów to modele wręcz kultowe, stanowiące często kamień milowy motoryzacji.

Uczestnicy zlotów samochodowych to głównie pasjonaci, swoimi samochodami zajmujący się w wolnej chwili, a reprezentujący wszystkie grupy zawodowe i społeczne. To jedna z nielicznych okazji, żeby tak szeroki przekrój społeczny połączyć i sprowadzić do jednego wspólnego mianownika, którym w tym przypadku jest samochód. Podobne zloty zresztą nie są tylko polską specyfiką, a organizowane są także imprezy o zasięgu paneuropejskim i dopiero wtedy można zobaczyć, jak bogata jest naprawdę historia motoryzacji.

Samochodem na wakacje

Wielu z nasz tak bardzo zżyło się z samochodami, że nawet na dalekie wojaże zagraniczne udajemy się własnym wozem. Serdecznie współczuję właścicielom benzyniaków, którzy przy okazji przekonają się prawdopodobnie, że benzyna w Polsce na tle Europy wcale nie jest taka znowu droga. Trochę lepiej mogą czuć się właściciele diesli, natomiast posiadacze samochodów z instalacją LPG mogą rozczarować się niemiło, jeśli udadzą się w stronę Bałkanów, gdzie w niektórych krajach nie będą mogli zatankować. Cena takiej podróży to jedno, a to, czy w ogóle będziemy mogli jeździć samochodem na miejscu to zupełnie co innego. W większości krajów europejskich honorowane jest polskie i międzynarodowe prawo jazdy, ale to jedna z tych rzeczy, które zawsze warto sprawdzić. Koniecznie też trzeba się zorientować jak wygląda kwestia ubezpieczeń motoryzacyjnych, które mogą, choć nie muszą, być obowiązkowe. Zresztą jeśli chodzi o ubezpieczenia to czasem wymagane są także ubezpieczenia osobowe i to także warto zbadać.

Alternatywą dla podróży drogą jest dotarcie na miejsce samolotem, autobusem czy nawet promem i wypożyczenie samochodu w kraju docelowym. Ostatecznie takie rozwiązanie może okazać się tańsze i bardziej atrakcyjne, a doskonale rozumiemy, że zwiedzanie niektórych miejsc, niektórych krajów, znacznie wygodniejsze jest, jeśli ma się do dyspozycji samochód, niż wtedy, kiedy można skorzystać jedynie z miejscowych pociągów czy autobusów, które nie zawsze są tanie, a przede wszystkim nie zawsze kursują tak, jak byśmy mogli sobie tego życzyć.

Wakacje samochodem to kwestia, którą trzeba dwa razy przemyśleć. Zestawienie komfortu z ekonomią nie zawsze wypada na korzyść tego pierwszego.